Jak się mieszka w Nowym Jorku?

To pytanie usłyszałam niemalże od każdego.

Nic dziwnego, sama byłam na początku bardzo ciekawa i żałuję, że zrobiłam wtedy tak mały research.

Rzeczywistość bowiem naprawdę mija się z naszymi wyobrażeniami.

Wszystkie mieszkania przedstawiane w serialach, których akcja rozgrywa się w NYC, mieszkania które nawiasem mówiąc przedstawiane są nie raz jako te dla „biedaków”, w rzeczywistości są luksusem, na który mało kto może sobie pozwolić.

Ale od początku…

Początki mieszkania w Nowym Jorku

Początku mieszkania w Nowym Jorku były dla mnie…CUDOWNE.

Wtedy właściwie to nie były MOJE początki tylko początki mojego mężą, który przyjechał tu pół roku wcześniej.

Na pierwsze dwa miesiące miał on zarezerwowany przez firmę apartament w hotelu Ritz, przy samym Times Square.

No i proszę Państwa, żyłam tam jak pączek w maśle i prawdziwa, przedsiębiorcza Manhattan girl.

Sami popatrzcie

Jak od środka wygląda takie mieszkanie?

Przebudzenie

Żyło nam się tam cudownie.

Codziennie było posprzątane na błysk, nigdy niczego nie brakowało.

Basen, siłownia, śniadania, obsługa, a to wszystko zaraz obok Broadwaya.

Co ciekawe, sami możecie wynająć tam mieszkanie.

Z tym, że ceny zabijają.

Możecie sprawdzić je TUTAJ.

No więc, kiedy te 2 miesiące zbliżały się do końca, trzeba było się ogarnąć.

Dla nas wyjście było jedno:

Spakować się i zacząć szukać mieszkania.

Ahoj przygodo!

Na początku, jak to my mamy w zwyczaju, stwierdziliśmy, że znajdziemy sobie mieszkanie zupełnie sami.

Nauczeni europejskim stylem wynajmowania, zaczęliśmy szukać mieszkania na popularnych stronach.

BINGO!

Duma z tego, że znaleźliśmy mieszkania na własną rękę, bez agencji i bez potrzeby płacenia agencji, była niesamowita.

Do momentu wejścia do mieszkania.

CUDOWNE MIESZKANIE NA MANHATTANIE, PRZESTRONNE, Z NIESAMOWITYM WIDOKIEM.

Tyle było w ogłoszeniu i może jeśli jesteś w NYC dłużej to faktycznie by się to pokryło z Twoimi wyobrażeniami.

Przyjeżdżając z Europy z dość jednak, jak się okazuje, wygórowanymi oczekiwaniami, można przeżyć niezły szok.

Do tej pory pamiętam to pierwsze mieszkanie.

Małe, pachnące stęchlizną, rozlatujące się.

DOSŁOWNIE, odkręciłam kurek, który został mi w ręce, ale przedstawiciel zaręczył, że „to się naprawi”.

Nope.

Szukaliśmy dalej, ale było coraz gorzej.

Wtedy Xabi oznajmił cudowną nowinę, że może skorzystać z agencji, którą opłaca jego firma.

HALLELUJAH!

Okazało się, że nawet na Manhattanie naprawdę SĄ mieszkania, które zasługują na miano „domu”.

Ceny mieszkania w Nowym Jorku

Mieszkań zobaczyliśmy chyba z 10.

Były ładne, nie piękne, ładne.

Schludne, całkiem ok.

Wszystkie natomiast były BARDZO małe.

Przyjeżdżając żyć do NYC naprawdę mocno trzeba zweryfikować swoje wymagania.

Fajne mieszkanie, umeblowane, z sypialnią oddzielnie, ze światłem, zmywarką, schludne, niedrogie i jeszcze w miarę blisko centrum?

To nie ta bajka.

Tutaj naprawdę trzeba postawić na maksymalnie 2 rzeczy, które naprawdę się dla nas liczą.

Mieszkania są małe, nieumeblowane i bardzo często nie wpływa to na cenę, która nie raz powala.

My postawiliśmy na lokalizację.

W tak dużym mieście, nie chciałam, żeby Xabi spędzał codziennie godziny w metrze, więc grę wchodził praktycznie wyłącznie Manhattan, chociaż oczywiście inne części NYC też są dobrze skomunikowane.

Cena takiej wygodny?

Spora.

Patrzyliśmy tylko i wyłącznie na studia, których cena zaczynała się od 2000$.

Jaki jest limit?

Praktycznie nie istnieje.

Górna cena pozostaje w kwestii limitów Waszych wyobrażeń.

Zależy oczywiście od dzielnicy, ale często od dodatkowych wygód, takich jak na przykład siłownia w budynku, czy też pralnia W BUDYNKU.

Zobacz jak Wygląda nasze mieszkanie PO UMEBLOWANIU

Gdzie jest nasza pralka?

To pytanie zakiełkowało w mojej głowie zaraz po wyjściu.

Fajne mieszkanie, schludne, małe, ale ok.

Tylko…gdzie jest pralka?

Na dole, jeśli jesteś szczęściarą i masz taki pokój w BUDYNKU.

Jeśli nie, to pakujesz swoje rzeczy do torby i wychodzisz do pobliskiej pralni na ulicy.

TAKI mamy klimat.

Czy jest to uciążliwe?

Jeśli jesteście przyzwyczajeni, tak jak my, do pralki w domu, to na początku bardzo.

Czy ma to swój urok?

Tak, choć czasem można to odebrać jako zapędy masochistyczne :p

Pralnia uliczna NYC

Mieszkanie w Nowym Jorku – kulisy

Kulisy wynajmu mieszkania w Nowym Jorku nie są przyjemne.

Po pierwsze wygląda to trochę inaczej niż w Europie.

Znajdzie się tu „normalnych” wynajmujących tzn. osoby fizyczne, ale jest ich mało.

Zazwyczaj wynajmują tutaj firmy, które budują wielkie, wysokie bloki i potem tym wszystkim zarządzają.

Jest to w mojej opinii, bardzo fajne wyjście ponieważ takie budynki są bardziej zadbane.

Jest zarząd, jest biuro, codziennie są Panowie, którzy sprzątają hol i „części wspólne” typu pralnię.

Zawsze można zadzwonić kiedy coś się zepsuje i zawsze można liczyć, że ktoś przyjdzie i pomoże z usterkami.

Ma to też jednak swoje wady.

1. CREDIT SCORE – tu już niezależnie od tego czy chcemy wynajmować od osoby fizycznej czy od firmy.

Jest to taka rzecz, o której my nie mieliśmy pojęcia.

Jak to usłyszeliśmy po raz pierwszy, zawitał u nas znajomy grymas udawania, że tak oczywiście wiemy o co chodzi, a w środku wielka pustka i zero pojęcia.

No więc CREDIT SCORE to jest taka liczbowa wartość wiarygodności finansowej.

Często buduje się to latami i na wynik credit score mają wpływ naprawdę różne rzeczy, między innymi to, czy ma się kartę kredytowa i ile się ich ma.

Jeśli masz zły credit score to będziesz musiała to czymś nadrobić.

How about, depozyt wielkości 3 kolejnych czynszów i miliona dodatkowych dokumentów?

Brzmi wyśmienicie.

2. Roczne dochody o minimalnej wysokości.

Średnio kwoty wynoszą około 35 razy więcej niż kwota wynajmu.

Musisz więc udowodnić, że jeśli czynsz kosztuje 2 tysiące$ zarabiasz na rok co najmniej 70 tysięcy$.

3. Wyciągi z banku.

Tutaj po prostu, musisz udowodnić, że masz pieniądze.

Przyjeżdżając do Nowego Jorku z „niczym” trzeba się liczyć z WIELKĄ gotówką, którą musicie mieć na start.

Kwota jest jeszcze większa, ponieważ większość mieszkań nie jest umeblowanych.

Gdzie są meble?

To drugie pytanie, które przyszło mi do głowy zaraz po pralce.

Odpowiedź jest bardzo prozaiczna.

W sklepie.

No i chcesz nie chcesz, do tego sklepu musisz pójść i sobie je kupić.

A potem przewieźć i poskładać.

Oczywiście to nie jest za darmo..

Na początku więc, kiedy już w końcu podpisaliśmy umowę, przy pomocy agenta, który ponoć naprawdę nieźle się gimnastykował, żeby firma wynajęła nam nasze mieszkanie, wyruszyliśmy do ikei.

Spędziliśmy tam cały dzień, bo choć mamy jeden pokój do umeblowania to ten jeden pokój, miał być dla nas sypialnią, salonem, jadalnią i biurem.

Przy tak małej powierzchni zadanie było dość wymagające.

Zmęczeni, ale szczęśliwi  kupiliśmy meble. 

Część z nich dowieźli nam fachowcy z Ikei, części, nie wiedzieć czemu, nie mogli.

W tym niestety BAAARDZO ciężkiego stołu, który musieliśmy przytargać ze sobą.

W autobusie, w jednym metrze, drugim, a potem jeszcze na piechotę.

Skąd mieliśmy tyle zapału w niedzielę po 21?

Nie wiem..chyba z desperacji :p

Składanie mebli zostawiliśmy dla siebie.

I powiem Wam, że jestem dumna bo składaliśmy je ze 3 dni, ale udało nam się stworzyć przestrzeń, w której czujemy się naprawdę dobrze.

Jak się mieszka w Nowym Jorku?

Podsumowanie

Trochę ponarzekałam, a w zasadzie nie ponarzekałam, tylko napisałam Wam jak naprawdę to wygląda.

Ale jak się mieszka w Nowym jorku?

Cudownie.

Czy warto znosić te wszystkie niewygodny?

To już indywidualna kwestia.

Zależy to od tego czego oczekujecie, do czego jesteście przyzwyczajeni i z czego nie jesteście w stanie zrezygnować.

Ja jestem bardzo ciekawa nowych miejsc, kultur, smaków i wyzwań.

Jestem ich głodna i przyjmuję je takimi jakie są, ze wszystkimi wadami i zaletami.

Mi się w Nowym Jorku żyje cudownie i na razie nie chciałabym z niego wyjeżdżać.

Niestety jednak, prawda jest taka, że gdyby nie duuuża pomoc ze strony pracy mojego męża, doświadczenie na pewno byłoby dużo gorsze.

Na koniec wpisu zostawiam Wam widok z mojego okna bo była to jedna z tych rzeczy, która nas przekonała do wyboru tego akurat apartamentu..

I jakby nie było, co by nie było, to ten widok zawsze robi mi dzień 🙂

P.S.: Pamiętajcie, że ja tutaj opisuje swoje doświadczenia i swoją wizję. Ktoś inny może mieć zupełnie inną opinię i to jest ok.

Widok z mojego okna
Kinga wittenbeck, dietetyk, wegetarianizm, www.wittalna.pl

Kinga Wittenbeck

Jestem dyplomowaną dietetyczką, która uwielbia jeść!

Nie wyobrażam sobie swojego życia bez dobrego jedzenia i zawsze powtarzam, że życie jest za krótkie na niedobre jedzenie.

Prywatnie mieszkam w Nowym Jorku z moim hiszpańskim mężem.

Gotuję szybko, bezmięsnie i smacznie, a oprócz tego kocham dobrą kawę i wszelkie morza i oceany.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kinga Wittenbeck

Jestem dyplomowaną dietetyczką, która uwielbia jeść!

Nie wyobrażam sobie swojego życia bez dobrego jedzenia i zawsze powtarzam, że życie jest za krótkie na niedobre jedzenie.

Prywatnie mieszkam w Nowym Jorku z moim hiszpańskim mężem.

Gotuję szybko, bezmięsnie i smacznie, a oprócz tego kocham dobrą kawę i wszelkie morza i oceany.

Polub mnie na Facebook


.

Sprawdź moje jadłospisy